Wasza codzienna pomoc dla Aleppo to nasze być albo nie być

Pod koniec czerwca w Polsce gościł ojciec Ibrahim Alsabagh, franciszkanin, proboszcz parafii św. Franciszka w syryjskim Aleppo. Przyjechał na zaproszenie Caritas Polska, która wraz z Caritas diecezjalnymi prowadzi najśmielszą akcję bezpośredniej pomocy charytatywnej ofiarom wojny w Syrii w historii Polski. Program nosi nazwę „Rodzina rodzinie”.

Przystępując do programu deklaruje się przekazywanie przez pół roku kwoty 510 zł, która poprzez Caritas Polska trafia bezpośrednio do konkretnej, znanej z nazwiska i sytuacji bytowej, rodziny syryjskiej. W odpowiedzi na prośbę Księdza Biskupa Ordynariusza w Diecezji Bielsko-Żywieckiej półroczną zapomogą zostało objętych do końca maja 117 syryjskich rodzin. Wartość tej pomocy to ponad 358 tysięcy złotych. W skali kraju ofiarodawcy z naszej Diecezji stanowią jedną z najliczniejszych grup wspierających program Rodzina rodzinie. Półroczne zapomogi zadeklarowały parafie, wspólnoty modlitewne, ruchy i stowarzyszenia katolickie oraz osoby prywatne. Jedną z pierwszych elektronicznych deklaracji pomocy złożył sam Ksiądz Biskup Roman Pindel.

Poza bezpośrednim zadeklarowaniem półrocznej pomocy w elektronicznym systemie programu Rodzina Rodzinie, można również wpłacać na konto Caritas Diecezji Bielsko-Żywieckiej dowolną kwotę wsparcia. Z tego funduszu Caritas diecezjalna będzie finansowała pomoc dla kolejnych syryjskich rodzin. Deklaracje pomocy konkretnym syryjskim rodzinom można składać poprzez portal programu Rodzina rodzinie.

Można również dołączyć do Rodziny Caritas Diecezji Bielsko-Żywieckiej, która gromadzi na specjalnym koncie nawet najdrobniejsze i jednorazowe wpłaty od osób chcących wesprzeć to dzieło. Ze wszystkich małych i dużych wpłat, które wpłyną na konto Pekao 56 1240 1170 1111 0010 4950 6791 Caritas zadeklaruje pomoc syryjskim rodzinom.

Dziękując za wsparcie płynące z Polski, w tym z naszej Diecezji, O. Ibrahim prosił o kontynuację pomocy, mówienie o tym, że w Aleppo wciąż są ludzie czekający na pomoc, że nie możemy o tym zapomnieć. W rozmowie z Martą Titaniec, kierowniczką działu zagranicznego Caritas Polska, mówił:

W tej chwili mamy całkowicie zniszczone, sparaliżowane miasto, w którym nie ma gospodarki. Nie ma pracy. Miasto zranione, bo jego społeczność została zdziesiątkowana i wytrącona z równowagi. Co to oznacza? Mamy wielu ludzi starszych, opuszczonych, chorych, samotnych, którzy wymagają opieki. Pozostało niewielu młodych mężczyzn, za to mamy wiele młodych dziewcząt, wiele młodych matek z dziećmi. To jest nasze społeczeństwo – zranione i wytrącone z równowagi. Mamy wiele obaw, ale największą jest to, że przestanie się mówić o Aleppo. To dla Aleppo oznaczałoby koniec. …czytaj całość

Komu pomagają nasi Ofiarodawcy. Historie konkretnych syryjskich rodzin

Szorik ma 37 lat i jest wdową samotnie wychowującą dwójkę nastolatków – syna Lewona i córkę Azniw. Jej mąż zmarł na zawał serca. Kobieta z powodu poważnych problemów z kręgosłupem (wypadający dysk) nie może pracować.  Lekarz stanowczo zabronił jej nadwyrężać kręgosłup. Tym bardziej, że każdy wysiłek wiąże się z ogromnym bólem. Pieniądze z programu Rodzina Rodzinie są jedynym źródłem dochodu całej rodziny. Przynajmniej do momentu, kiedy Szorik będzie mogła wrócić do pracy.  W czasie wojny rodzina straciła dom, później uciekając przed rebeliantami, zmuszona była kilkakrotnie zmieniać miejsce pobytu. Obecnie mieszka w wynajętym mieszkaniu.

Antonia jest wdową. Ma trzy córki: najstarsza Helene ma 18 lat, Mareti 15 lat i Patire 12 lat. Antonia jest fryzjerką, ale nie ma na razie możliwości powrotu do pracy. W zrujnowanym mieście ostatnią rzeczą, na którą kobiety chcą wydawać pieniądze, jest nowa fryzura. Antonina poświęca się więc wychowaniu dorastających córek, które mimo młodego wieku stanęły w obliczu wojennej traumy. Z powodu ciężkiej sytuacji finansowej, rodziny nie stać na wynajęcie mieszkania. Z pomocą przyszedł Kościół obrządku ormiańsko-ortodoksyjnego, do którego kobieta wraz z córkami należy. Środki otrzymywane dzięki programowi Rodzina Rodzinie, pozwalają m. in. na zakup żywności, ubrań i opłacenie codziennych wydatków rodziny.

Rodzina Aro to jedna z wielu innych, które nie byłyby w stanie utrzymać się bez pomocy programu Rodzina Rodzinie. Georges wraz z żoną Merine mają troje dorosłych dzieci: 23-letnią Marię, 20-letniego Berge oraz 18-letniego Hagoba. Dzieci uczą się i studiują, najmłodszy Hagob w tym roku chce zdawać maturę. Ojciec ze względu na swoją przewlekłą chorobę, pracuje jedynie dorywczo, czasami kilka godzin dziennie. Rodzina wynajmuje dom, którego opłacenie pochłania znaczną część miesięcznego dochodu. Dzięki środkom z Polski państwo Aro mają szansę na normalne życie. Nieustannie za to dziękują!

 

 

2017-07-07T12:51:49+00:00